sobota, 9 marca 2013

Louis ♥ imagin

Imagin z Louisem :D

*oczami Louisa Tomlinsona*
-Zabije was. Po prostu was zabije - powiedziałem do chłopaków jadąc w aucie
-Co?! Ty powinieneś nam DZIĘKOWAĆ! - powiedział oburzony Harry
-Za co?! Za wakacje na jakimś obozie?
-Louis, w następne lato pojedzie ktoś inny. A po za tym, wiesz jaki fanki będą miały zaciesz kiedy się dowiedzą, że sam Louis Tomlinson będzie na tym samym obozie co on? - powiedział Harry
-Mhmm super, rozwrzeszczane fanki na każdym kroku. W ogóle to gdzie to jest?
-Nad jeziorem. Ale jest przy nim sztuczna plaża, więc prawie jak morze. Daj spokój, będziesz się świetnie bawił - próbował pocieszyć Niall
-Już to widzę... A wy co będziecie robić?
-Nic konkretnego. Pewnie urządzimy kilka imprez i... - mówił Niall. Harry walną go w ramię
-Zamknij się! Tak na prawdę... to nic nie będziemy robić - próbował skłamać Harry
Już to widzę. Oni siedzą i nic nie robią? Na pewno. Pewnie będzie ok. 50 imprez pod moją nie obecność... Gdzie tu jest sprawiedliwość?
*oczami [T.I] [T.N]*
-Mamooo muszę jechać na ten nudny obóz...? - spytałam
-Tak. Przecież wiesz że mamy remont. Musieliśmy się Ciebie jakoś pozbyć - uśmiechnęła się
-Ale obóz?! Już bym wolała pojechać do babci...
-Może w drugim miesiącu wakacji. Już dojeżdżamy.
-Ekstra...
Super. Po prostu wymarzone wakacje. Jakiś nudny obóz na którym poznam pewnie samych debili... już raz byłam na koloni, nie podobało mi się. Same zboczuchy i chorzy psychicznie ludzie.
-Dojechałyśmy - powiedziała mama - wysiadaj i bierz bagaże - zrobiłaś jak powiedziała.
-Dzień dobry. Nazwisko? - spytała pani z identyfikatorem na którym było napisane : OPIEKUN
-[T.I] [T.N]
-Super, [T.I] mam nadzieję że będziesz się dobrze bawić. Pani może już odjechać, pani córka będzie pod naszą stałą opieką.
-Dobrze. Do widzenia. Baw się dobrze! - powiedziała mama
-I tak nie będę ... - powiedziałam
-Dobra, chodź pokażę Ci Twój pokój.
-Ok... Z kim mieszkam?
-Będziesz miała przemiłą współlokatorkę! Ona też nie zna tu nikogo i jest na tym obozie pierwszy raz. Mam nadzieję, że będziecie się dogadywać. Na przeciwko waszego pokoju będzie mieszkał specjalny gość, więc macie szczęście! Kto to taki dowiecie się później. No to rozpakuj się, Twoja koleżanka z pokoju zaraz powinna dojechać
-Dziękuję... - weszłam do pokoju. Ułożyłam swoje ciuchy na półkach po mojej stronie pokoju. Kosmetyki położyłam do szafki w łazience, a zapas gorących kubków (na wypadek nie dobrego jedzenia) do kredensu w kuchni. Ktoś wszedł do pokoju
-Jest tu ktoś? - spytała miło wyglądająca dziewczyna
-Jestem - uśmiechnęłam się
-Ty musisz być [T.I], moja współlokatorka
-Tak, to ja. A Ty jesteś...
-Carly, bardzo mi miło
-Mi też. Skąd jesteś?
-Urodziłam się w Polsce, a teraz mieszkam w Danii. Moi rodzice urodzili się w Ameryce, stąd takie imię. A Ty?
-Ja urodziłam się w Anglii, ale gdy miałam 16 przeprowadziłam się do Polski. Stąd umiem Angielski
-Fajnie
Rozmowa się kleiła. Carly okazała się miłą dziewczyną. Kto wie, może ten obóz nie będzie taki zły...
*oczami Louisa*
-No dojechaliśmy! - powiedział optymistycznie Liam
-Ja też bym się cieszył, gdybym to nie ja musiał spędzić tu 2 tygodnie... - powiedziałem
-No, wyjmij swoje bagaże z bagażnika i postaraj się przejść tak, żeby fanki nie omdlały - zaśmiał się Zayn
-Bardzo śmieszne...
-To do zobaczenia za 14 dni - powiedział Harry
-Pa... - wyszedłem, wyjąłem bagaże i poszedłem w stronę ośrodka
-Oooooo pan Tomlinson! Jak się cieszę że wreszcie pan dojechał! - powiedziała do mnie pani opiekunka, co stwierdziłem po jej identyfikatorze
-Tak ja też się cieszę.... Który pokój to mój?
-Tak jak pan prosił. Ma pan pokój na 3 piętrze, na którym są zaledwie 2 pokoje. Jeden jest pański, a drugi zamieszkują 2 dziewczyny,niech się pan nie przejmuje, to nie są fanki
-Dziękuję za spełnienie moich próśb
-Ależ nie ma za co, to wielki zaszczyt. Baw się dobrze!
-I tak nie będę... - powiedziałem pod nosem i poszedłem do swojego pokoju
*oczami [T.I]*
-Ej opiekunka mówiła coś o jakimś "specjalnym gościu" który ma zamieszkać na przeciwko nas. Wiesz coś o tym? - spytałam Carly
-Taa mówiła coś o tym, ale nie mówiła kto to
-Pewnie nikt ważny. Bo co jakaś sława czy ktoś robiła by na nudnym obozie?
-W sumie racja... - usłyszałyśmy dźwięk otwierania drzwi - o to pewnie ten gość
-Idziemy zobaczyć?
-Niee, po co
-No niby tak. Prędzej czy później i tak zobaczymy

*pół godziny później*
Ktoś nagle wszedł do naszego pokoju. Podśpiewywał coś pod nosem. Przestraszył się gdy nas zobaczył
-Yyyy... hej.... - powiedział
-Cześć, co robisz w naszym pokoju? - spytała Carly
-W waszy... Oooo najmocniej przepraszam, pomyliłem pokoje, mieszkam na przeciwko
-A więc to Ty jesteś tym specjalnym gościem o którym nam mówili?
-No tak - odpowiedział
-Kojarzę Cię.... Ty jesteś Louis! Z One Direction, tak? - olśniło mnie
-Tak - uśmiechną się - miło mi
-Nam też. Co taka gwiazda robi na takim obozie? - dziwiłam się
-Rozmawia z ładnymi dziewczynami - powiedział, a ja i Carly zarumieniłyśmy się
-Uwaga obozowicze, za 10 minut zebranie w holu! - ktoś krzykną
-Ja idę, muszę jeszcze dokończyć wypakowywanie... to do zobaczenia
-Na razie - powiedziałyśmy - No, no, jak na razie zapowiada się miło, fajna współlokatorka, sąsiad też... Kto wie, może ten obóz nie będzie taki beznadziejny jak myślałam - uśmiechnęłam się do Carly i zaczęłyśmy się śmiać
Poszłyśmy na hol. Były tam poustawiane głośniki. Do mikrofonu zaczęła mówić opiekunka.
-Witajcie. Mam nadzieje że już się rozlokowaliście w pensjonacie, bo to w nim będziecie mieszkać przed kolejne 2 tygodnie. Na tym obozie są już osoby pełnoletnie więc to wy odpowiadacie za siebie. Ja jestem tylko do sytuacji kryzysowych. Mimo tego że macie skończone 18 to przed wyjściem nad jezioro, zgłaszacie to mi. Ja jestem w swoim pokoju, czyli piętro 1 pokój 12. Cisza nocna jest o 11, proszę się tego przestrzegać. Proszę kontynuować rozpakowywanie się, a kto chce pójść nad jezioro, zgłasza to mi. Dziękuję .
-Carly, co robimy? - spytałam
-Idziemy nad jezioro? - zasugerowała
-Możemy.
-Ok ja idę nas zgłosić, a Ty idź do pokoju i się przebież, przyjdę tam za parę minut
-Dobra - poszłam do pokoju. Przebrałam się w moje żółte bikini. Zaczęłam przeglądać się w lustrze. Wszedł Louis
-O matko znów pomyliłem pokoje. Wow, cudnie wyglądasz! - powiedział
-Dziękuję - uśmiechnęłam się. Nastała krępująca cisza. Louis nie mógł odlepić ode mnie swojego wzroku. - Tak w ogóle, to jestem [T.I], a moje współlokatorka to Carly.
-Oł tak, przepraszam, to może ja już pójdę
-Może pójdziesz z nami na plażę?
-Muszę dokończyć rozpakowywanie
-Spoko, pójdziemy kiedy indziej razem
-No jasne, to ja idę, na razie, miłej kąpieli
-Dzięki, papa - Louis wyszedł. Chwilę potem weszła Carly
-Znów tu był? -spytała
-Tak, znów pomylił pokoje
-O matko dziewczyno, bosko wyglądasz! Masz świetne ciało, a to bikini... O Matko. Jak ja będę wyglądać przy Tobie?!
-Zapewne świetnie - uśmiechnęłaś się. Naprawdę się polubiłyście. Wyszłyście. Na chwilę weszłyście do wody, a potem poszłyście się opalać
*oczami Louisa*
Wreszcie skończyłem. No to teraz przejdę się na plażę. - przebrałem się i wyszedłem. Zobaczyłem [T.I] i Carly.
-Przepraszam pożyczysz mi na chwilę wiadro? - spytałem dziewczyny
-Jasne bierz. A dasz mi autograf? - spytała
-Jasne - dałem autograf i pobiegłem do jeziora. Napełniłem wiadro wodą i wylałem je na dziewczyny
-AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA - zaczęły piszczeć, a ja się tylko śmiałem
-Louis!!! - krzyknęła Carly
-Na plaży się jest mokrym - powiedziałem
-Super, ale nasze koce do opalania też są
-Oj tam...
-Będzie kara zobaczysz - powiedziała [T.I]. Miała taki piękny głos...
-Już się boję dwóch dziewczyn z... skąd jesteście?
-Ja mieszkam w Polsce, a ona w Danii - powiedziała [T.I]
-Daleko od siebie. Ode mnie zresztą też.
-Niestety - powiedziała Carly. - Która godzina?
-2:30
-Chodźcie, trzeba się ogarnąć, bo za pół godziny obiad - powiedziała Carly
-Racja chodźmy - poszliśmy i rozeszliśmy się do swoich pokoi
*oczami [T.I]*
-Fajny ten Louis, no nie? - spytała Carly
-No może być... - odpowiedziałam
-Nie kłam. Podoba Ci się. Widzę to
-Co? Nie...
-No wcale! Możesz mi przecież powiedzieć
-No dobra, podoba...
-Widzisz! Mnie nie oszukasz - uśmiechnęła się - powiesz mu?
-Zwariowałaś?!
-No co, on też Cię lubi. Nie wierzę żeby tak często mylił pokoje.
-Może kocha Ciebie
-Weź nie rób ze mnie idiotki.
-Ok. Skoro na prawdę mu się podobam, to mi to powie.
-Jak chcesz... Chodźmy na ten obiad, bo nam nie zostanie.
-Jak coś mam gorące kubki. Rok temu na obozie było ohydne jedzenie! I od tamtego czasu na każde wakacje biorę ok. 20 gorących kubków
-Haha, dobre.
Obiad - nawet smaczny. Gorące kubki zjemy kiedy indziej.
*oczami Carly*
Hmmm co by tu zrobić... [T.I] powiedziała, że mu nie powie. Louis pewnie też się nie zbierze na odwagę. Będę musiała z nim pogadać. Ale kiedy? [T.I] nie może się dowiedzieć. - z myślenia wyrwała mnie [T.I].
-Idziemy nad jezioro?
-Idź sama, ja zadzwonię do mamy, prosiła żebym dzwoniła.
-Na pewno? Mogę poczekać.
-Nie, nie idź. I tak nie mam ochoty na pływanie.
-Ok, to na razie.
-Papa...
Jest! Idealna okazja. Oby Louis był w pokoju.
Nie zastanawiałam się tylko do niego poszłam. <puk puk>
-Ooo jak dobrze że jesteś - powiedziałam gdy tylko otworzył drzwi - mogę wejść?
-Jasne - powiedział trochę zdezorientowany.
-Louis. Wiem że [T.I] Ci się podoba - zaczęłam.
-Aż tak bardzo widać .
-Nie próbuj.... Co Ty powiedziałeś?
-Czy tak bardzo widać..?
-Ooo, już myślałam że będę się musiała kłócić że tak jest, a Ty nadal będziesz mówił że tak nie jest. Ułatwiłeś mi zadanie. Dobra, przechodzę do setna sprawy, nie wiadomo kiedy wróci z plaży. Powiedz jej.
-Co? Niee!
-Jak to nie?! Jak to NIE?!
-No nie
-Ale czemu...?
-Ona nie czuje tego co ja.. - posmutniał.
-Obydwoje jesteście ślepi. Ty ją kochasz i ona Ciebie też. Mówiła mi to dziś!
-Serio?! Nawet nie wiesz jak się cieszę!
-Tak, wiem, wiem, jestem genialna, ale ona powiedziała, że ona Ci nie powie, to Ty masz to zrobić
-Ale jak?
-No wiesz to nie może być zwykłe "Kocham Cię, chcesz ze mną chodzić?". Ty jesteś LOUIS TOMLINSON! To musi być NIEZWYKŁE!
-Co proponujesz?
-Dobra potrzebne nam będą 2 jeże i... - Louis mi przerwał
-Mam lepszy pomysł - zaczął szeptać na moje ucho sposób. Był dobry. Powiem więcej, był świetny!
*tydzień później*
Dziś nadszedł ten dzień. Louis ma powiedzieć [T.I]. Szykowaliśmy to cały tydzień! Nie przemyśleliśmy jednego... Co będzie dalej? On mieszka w Londynie, a ona w Polsce....
*oczami [T.I]*
Carly i Louis bardzo dziwnie się zachowują od tygodnia... Nie wiem co się z nimi dzieje, ale mnie to martwi. Ooo sms. Od Carly
"Przyjdź na plażę szybko!!!!"
Zmartwiłam się. Carly mi mówiła, że nie lubi ludzi , którzy używają więcej niż 2 wykrzykników lub pytajników. A użyła 4! Musiało coś się stać. Miałam na sobie taką sukienkę http://img.szafa.pl/ubrania/0/005632412/1304339029/sukienka-plaza.jpg razem z Carly umówiłyśmy się, że dziś nosimy sukienki. Poszłam na plażę. Zdziwiłam się, że była cała pusta. Była 8:00 P.M, więc było już trochę ciemno.
Hands are silent
Voice is numb
Try to scream out my lungs
But it makes this harder
And the tears stream down my face
Usłyszałam gitarę i te oto słowa. Śpiewał je znajomy mi głos... Odwróciłam się. Louis. Mogłam się domyślić, że Carly mu wygada i zmusi żeby mi powiedział co do mnie czuje.
-[T.I]... Nie wiem jak mam zacząć. Powiem prosto z mostu... Kocham Cię. Kocham z całego serca.
-Ja Ciebie też bardzo kocham.
*w pokoju*
-Carly?! - krzyknęłam wchodząc do apartamentu.
-Taaak?
-Co to wieśniaku miało być?! Powiedziałaś mu prawda?
-Nazywasz mnie wieśniakiem, bo znalazłam Ci chłopaka?
-Nie. Nazywam Cię bo nim jesteś. I za to Cię kocham - przytuliłyśmy się. Ona wie, że ta kłótnia cała była w formie żartu.
-No to opowiadaj, jak było? - spytała zaciekawiona.
-Cudnie. Najpierw śpiewał Moments, potem powiedział, że mnie kocha i poszliśmy na romantyczny spacer.
-Był całus?
-Nie...
-I kto tu jest wieśniakiem?
-Pff, mamy czas...
-W sumie racja.
*5 dni później*
-[T.I]...? - powiedziała Carly
-Co?
-Bo... obóz kończy się już po jutrze. Co będzie z Tobą i Louisem?
-No... nic. A co ma być?
-No wiesz... Ty mieszkasz w Polsce, on w Londynie.... Będziecie od siebie bardzo oddaleni. Nie będziesz się bała, że... no wiesz... on Ci jest wierny?
-Sama o tym już myślałam.... Muszę pogadać...
-NIE. Nie gadaj z nim dzisiaj. Dziś się ciesz, że jeszcze go widzisz! Jutro się zamartwiaj.
-Ok. A co będzie z nami?
-Tym też będziemy się zamartwiać jutro.
-Haha. Dobra. Idziemy się przejść?
-Jasne.
Pochodziłyśmy trochę po mieście. Była 7:00 P.M. Weszłam do pokoju. Na łóżku leżał liścik:
"Przyjdź na plażę. Louis xx"
Wyszłam z apartamentu na plażę. Zobaczyłam Louisa, który już czekał.
-Hej - pocałował mnie w policzek.
-Hej słońce. Chciałeś coś?
-Chciałem Cię zobaczyć. - chwyciliśmy się za rękę i zaczęliśmy spacerować. Chodziliśmy tak ok. 2 godzin. Była już 10 P.M. Położyliśmy się na kocu i popatrzyliśmy w gwiazdy.
-Widzisz tamtą gwiazdę? - spytałam - jest najjaśniejsza.
-Mylisz się. Najjaśniejsza gwiazda, leży tu koło mnie.
Było bardzo romantycznie. Słodką chwilę przerwała opiekunka, która zaczęła krzyczeć, że za chwilę cisza nocna. Poszliśmy do swoich pokojów.
-I co? Pocałowałaś go? - spytała Carly
-Nie...
-Ośle, kiedy zamierzasz to zrobić?!
-Jutro...?
-Ostatnia szansa...
*następny dzień wieczór*
-Ok... No to idę do Louisa.
-Zanim pójdziesz... Co będzie z nami? - spytała smutna Carly.
-Kiedyś na pewno się spotkamy, obiecuję - przytuliłyśmy się. Przez te 2 tygodnie stałyśmy się najlepszymi przyjaciółkami - no to idę...
-Dobra. Pamiętaj! Pocałuj go...
<puk puk> weszłam do Louisa
-Oo hej kotku.
-Musimy pogadać.
-Słucham Cię.
-To nie ma sensu. Jutro kończy się obóz. Ja mieszkam w Polsce, a Ty w Londynie.... Żadne z nas nie miało by pewności czy drugie jest w ok w stosunku do nas...
-Czyli po prostu mi nie ufasz - łzy spływały po moich policzkach.
-Przepraszam... - wyszłam.
-Pocałowałaś go? - spytała Carly.
-Nie... zerwałam z nim.
Zaczęła mnie pocieszać. Jednak nic to nie dało.
*ranek*
Dziś wyjeżdżam. Obóz się kończy. Wyszłam na balkon i popatrzyłam na plażę. Zobaczyłam tam chłopaka. Zdziwiłam się, przecież jest 5:30 P.M. Znałam tego chłopaka. Ubrałam się i do niego poszłam.
-Nie śpisz? - spytałam.
-Nie mogłem spać - powiedział patrząc na mnie.
-Ja też - powiedziałam i usiadłam obok niego - chyba... wczoraj za szybko się rozstaliśmy.
-Chyba tak...
-Przepraszam... Ja na prawdę Cię kocham, ale co możemy zrobić? Nie mogę wyjechać do Ciebie, mam w tym roku maturę.
-Rozumiem Cię. Ja nie mogę wyjechać do Ciebie, bo mam zespół.
-Nie widzę innego rozwiązania...
-Ja też... Kocham Cię.
-Ja Ciebie też - oboje zaczęliśmy płakać. Tak bardzo nam na sobie zależało.
*kilka godzin później*
-No moja mama już przyjechała... - powiedziałam.
-Czas się rozstać... - powiedział Louis.
-Niestety... Kocham Cię.
-Ja Ciebie też - pocałowaliśmy się. Wreszcie! Było to pierwszy i ostatni raz...
-Daj znać jak będziesz w Polsce - powiedziałam do Carly.
-Obiecuję - przytuliłam ją. Kochałam ich obojga. Gorzkie łzy spływały po naszych policzkach. Wsiadłam do samochodu. Odjechałam. Zobaczyłam tylko jak machają mi na pożegnanie i wzajemnie ocierają swoje łzy...
*rok później*
Zdałam maturę najlepiej z klasy. Mieszkam w Polsce razem ze swoim chłopakiem Kacprem. Bardzo się kochamy. Louis także ma dziewczynę - Eleonor. Nigdy o nim nie zapomniałam. Tęsknie za nim i nadal go kocham... Wie jednak o tym tylko moje serce...
And I will always love you.
I will always love you.
You, my darling you.